piątek, 14 lutego 2014

87. Once again..

Znowu powracam po dłuższej przerwie. Tym razem bez przeprosin, bez tłumaczeń.
Słowa zawsze mogą być nie szczere, fałszywe...Uczucia udawane, prawda-skrywana po kątach.
 Zmęczyło mnie już to wszystko,zmęczyła mnie ta nudna codzienność. Każdy dzień podobny do poprzedniego, pełen kolejnych rozczarowań.  
Osoba, w której powinnam mieć wsparcie, ma to wszystko w dupie. 
Pewnie mogłabym inaczej to napisać, ale czasem tak właśnie jest najłatwiej.
Nie pamiętam co robiłam kilka dni temu, nie pamiętam co działo się tydzień temu. Wszystko jest takie samo...
Marzyłam o tym, żeby dzisiejszy dzień był inny, i teoretycznie rzecz biorąc, zapamiętam go na długo. Taki mały szczegół, że dzień zostanie zapamiętany jako jeden z gorszych. Na szczęście zdążyłam się przyzwyczaić. "Dobro pamięta się długo, zło jeszcze dłużej..."
Bo zbyt długo nie było notki kiedy podczas pisania muszę płakać...

Krótka przerwa w pisaniu na zastanowienie się czy ja nie przesadzam, może za bardzo marudzę.? Chciałabym... Obudzić się ze szczerym uśmiechem i wiedzieć, że wszystko jest okej, i nawet to poranne wstawanie byłoby lepsze..  Mogę śnić, że jest dobrze, mogę to sobie wyobrażać, mogę budzić się i udawać, że jest okej,"dobra mina do złej gry". Nie potrafię. Żyć do połowy.? Tak, z dnia na dzień.? Bez planów, lepszych perspektyw.? Sądzić, że będzie lepiej.? Uwierzyłabym w to wszystko mając jedną, cholernie ważną rzecz.Pewność, że mimo wszystko jestem tą najważniejsza... Bez tego nie będzie niczego... Niestety mam inną pewność, całkowicie odwrotną. Za dużo sobie wyobrażałam,uwierzyłam< po raz kolejny> w puste słowa, to teraz mam za to "nagrodę".


" Widzę jak ktoś za oknem płacze
Chyba nigdy już nie będzie inaczej
Ciągle powracasz...."



Rola dodatku do prawie idealnego życia.? 
Sorry, it`s not for me.